Jest czwartek 23. maja 2019 roku. Zimny, zimny maj. Jakbyśmy byli w Walii, Irlandii… soczyście zielono, deszczowo, wilgotno, mokre stopy w czerwonych sandałach, skaczę przez kałuże, lubię jak czasem woda wlewa mi się do buta… Mokotów
Moja ulubiona dzielnica, przytulnie, spokojnie, normalnie, wśród drzew
Jak dobrze, że mogę pisać- wylewać z siebie potoki słów, a może, jak dobrze, że wreszcie mogę pisać, pozwalać płynąć potokom słów…
Dom już nie dom
Gdzie teraz mieszkam?
Zagadkowe zdania, zagadkowy czas, czas wielkiej zmiany. Kocham Cię moj najdroższy. Ty, moje dzieci, rodzina i tych bardzo niewielu prawdziwych przyjaciół- prawdziwie życzliwych. Kocham Was i każdego inaczej.
Miłość która zawsze ze mną była teraz płynie do Ciebie ode mnie, płynie jak rzeka, jak deszcz. Mówisz mi, że uwielbiasz zapach deszczu, który dopiero spadł, tam u Ciebie, w Twoim kraju. Mówiłeś mi przedwczoraj I love you the most
And your sister? Thats different.
Mówiłeś I love you you know that right? I love you very very much
I love you too, my darling. Słowa z moich ust. Twoje wzruszenie
Mówiłeś, you are so good for me, you really care about me. Yes, I do care
Twoje wzruszenie, Twoje spojrzenie- Twoja naga dusza, moja miłość taka ogromna
Ja w Twoich ramionach, Mój policzek w Twoich ustach, nikt nigdy mnie tak nie przytulił, smakujesz mnie i przytulasz i zapadasz w lekki sen, słucham jak oddychasz, jesteś ze mną, jesteś tak blisko jak tylko to możliwe, troszkę we mnie, zbiory przecinające się