Luna nie żyje
Najgorszy dzień życia
29 maja 2019
Czym jesteś moja miłości
Moja miłość to jestem teraz w toalecie w restauracji indyjskiej
Moja miłość to spaceruję po Twoich ścieżkach
Moja miłość to podróż w nieznane, tam gdzie błogość, rozkosz i ból
Moja miłość to pamiętam, żeby kupić dla Ciebie różne drobiazgi
Moja miłość to zawsze jestem tylko Twoja
Moja miłość to czekam
Moja miłość to jak ćma do światła
Moja miłość to z najwyższego szczytu w najciemniejsze otchłanie, to do samego końca, do ściany
Moja miłość to białe i czarne drogie samochody, białe sportowe buty, żadnych kompleksów, zasługuję tylko na najlepsze, najpiękniejsze dziewczyny, boginie, kolekcja zegarków, totalna pewność siebie
Moja miłość to dostrzegam piękno tego świata, zachwyt nad doskonałością Bożej kreacji, to czułość wobec niewinnych i dobrych, współczucie dla zagubionych
Moja miłość to prostota
Moja miłość to palę dwie paczki dziennie
Moja miłość to spódniczki i spodnie
Moja miłość to słodycz i dobro, kochające zawsze otwarte ramiona, dłoń w twoich włosach, smak twojej skóry, słone łzy, szczęśliwe oczy,
Moja miłość to głaszczesz mnie po głowie i całujesz mnie w czoło, trzymasz mnie za rękę, przyciągasz mnie do siebie, to widzę twoją twarz kiedy nie ma między nami żaden odległości
Moja miłość to sex, fale pożądania
Moja miłość to niekończąca się zima, zimny maj, ciepły wiatr
Moja miłość to Rzym, Sopot, Zakopane, Berlin i Zurich
Moje miłość to wspomnienie ukraińskiej dziewczyny
Moja miłość to samo dobro
Moja miłość to tylko ja i ty
Moja miłość to my podróżnicy
Moja miłość to żarty
Moja miłość to gry
Moja miłość to Pakistan, niemożliwe państwo
Moja miłość to zawroty głowy, to droga do źródła, to wszystko jest możliwe
Moja miłość to miłość wszystkich zakochanych
Moja miłość to malutki dzidziuś
Poniedziałek
The story began yesterday
Piątek
Telefon zimny jak środek najzimniejszej nocy, wszystko znowu się rozpada, znowu jestem porzucona, odepchnięta, odcięta, niechciana. Walczę jak tylko mogę, znowu- minął dokładnie tydzień od ostatniej walki jak ta. Kocham Cię, kocham Cię, walczę, walczę, wylewam potoki łez, umieram w środku, zapadam się, spadam, cierpię straszliwie. Jaki to ból? Ból wielkiej straty, jak to boli? Jakby ktoś wyrywał ci serce z piersi, życie wyrywał z ciała, iskrę
Płaczę, krzyczę, rozpaczam, ranisz mnie słowami raz za razem, ranisz mnie chłodem i odcięciem— co za straszliwy czas, który znowu wszystko mi zabiera
Pomocy wołam i wołam
Pomocy proszę
Niech ten koszmar się skończy, niech będzie już dobrze
Wanna jak drzemka w ramionach ukochanego
Jest czwartek 23. maja 2019 roku. Zimny, zimny maj. Jakbyśmy byli w Walii, Irlandii… soczyście zielono, deszczowo, wilgotno, mokre stopy w czerwonych sandałach, skaczę przez kałuże, lubię jak czasem woda wlewa mi się do buta… Mokotów
Moja ulubiona dzielnica, przytulnie, spokojnie, normalnie, wśród drzew
Jak dobrze, że mogę pisać- wylewać z siebie potoki słów, a może, jak dobrze, że wreszcie mogę pisać, pozwalać płynąć potokom słów…
Dom już nie dom
Gdzie teraz mieszkam?
Zagadkowe zdania, zagadkowy czas, czas wielkiej zmiany. Kocham Cię moj najdroższy. Ty, moje dzieci, rodzina i tych bardzo niewielu prawdziwych przyjaciół- prawdziwie życzliwych. Kocham Was i każdego inaczej.
Miłość która zawsze ze mną była teraz płynie do Ciebie ode mnie, płynie jak rzeka, jak deszcz. Mówisz mi, że uwielbiasz zapach deszczu, który dopiero spadł, tam u Ciebie, w Twoim kraju. Mówiłeś mi przedwczoraj I love you the most
And your sister? Thats different.
Mówiłeś I love you you know that right? I love you very very much
I love you too, my darling. Słowa z moich ust. Twoje wzruszenie
Mówiłeś, you are so good for me, you really care about me. Yes, I do care
Twoje wzruszenie, Twoje spojrzenie- Twoja naga dusza, moja miłość taka ogromna
Ja w Twoich ramionach, Mój policzek w Twoich ustach, nikt nigdy mnie tak nie przytulił, smakujesz mnie i przytulasz i zapadasz w lekki sen, słucham jak oddychasz, jesteś ze mną, jesteś tak blisko jak tylko to możliwe, troszkę we mnie, zbiory przecinające się
Wanna
Spotkanie nr 52? 56? S nadaje im kolejne numery. Jeżdżę vanem po Warszawie, rzeki samochodów, niekończące się nitki. Kiedy jadę do Ciebie albo z Tobą kocham splątane ulice miasta, uwielbiam to że jest tak duże, że nikt nas tam nie zna, nie spotka, że zawsze jesteśmy tylko ja i ty.
The Journey Begins
Thanks for joining me!
Good company in a journey makes the way seem shorter. — Izaak Walton
