Czym jesteś moja miłości

Moja miłość to jestem teraz w toalecie w restauracji indyjskiej

Moja miłość to spaceruję po Twoich ścieżkach

Moja miłość to podróż w nieznane, tam gdzie błogość, rozkosz i ból

Moja miłość to pamiętam, żeby kupić dla Ciebie różne drobiazgi

Moja miłość to zawsze jestem tylko Twoja

Moja miłość to czekam

Moja miłość to jak ćma do światła

Moja miłość to z najwyższego szczytu w najciemniejsze otchłanie, to do samego końca, do ściany

Moja miłość to białe i czarne drogie samochody, białe sportowe buty, żadnych kompleksów, zasługuję tylko na najlepsze, najpiękniejsze dziewczyny, boginie, kolekcja zegarków, totalna pewność siebie

Moja miłość to dostrzegam piękno tego świata, zachwyt nad doskonałością Bożej kreacji, to czułość wobec niewinnych i dobrych, współczucie dla zagubionych

Moja miłość to prostota

Moja miłość to palę dwie paczki dziennie

Moja miłość to spódniczki i spodnie

Moja miłość to słodycz i dobro, kochające zawsze otwarte ramiona, dłoń w twoich włosach, smak twojej skóry, słone łzy, szczęśliwe oczy,

Moja miłość to głaszczesz mnie po głowie i całujesz mnie w czoło, trzymasz mnie za rękę, przyciągasz mnie do siebie, to widzę twoją twarz kiedy nie ma między nami żaden odległości

Moja miłość to sex, fale pożądania

Moja miłość to niekończąca się zima, zimny maj, ciepły wiatr

Moja miłość to Rzym, Sopot, Zakopane, Berlin i Zurich

Moje miłość to wspomnienie ukraińskiej dziewczyny

Moja miłość to samo dobro

Moja miłość to tylko ja i ty

Moja miłość to my podróżnicy

Moja miłość to żarty

Moja miłość to gry

Moja miłość to Pakistan, niemożliwe państwo

Moja miłość to zawroty głowy, to droga do źródła, to wszystko jest możliwe

Moja miłość to miłość wszystkich zakochanych

Moja miłość to malutki dzidziuś

Piątek

Telefon zimny jak środek najzimniejszej nocy, wszystko znowu się rozpada, znowu jestem porzucona, odepchnięta, odcięta, niechciana. Walczę jak tylko mogę, znowu- minął dokładnie tydzień od ostatniej walki jak ta. Kocham Cię, kocham Cię, walczę, walczę, wylewam potoki łez, umieram w środku, zapadam się, spadam, cierpię straszliwie. Jaki to ból? Ból wielkiej straty, jak to boli? Jakby ktoś wyrywał ci serce z piersi, życie wyrywał z ciała, iskrę

Płaczę, krzyczę, rozpaczam, ranisz mnie słowami raz za razem, ranisz mnie chłodem i odcięciem— co za straszliwy czas, który znowu wszystko mi zabiera

Pomocy wołam i wołam

Pomocy proszę

Niech ten koszmar się skończy, niech będzie już dobrze

Wanna jak drzemka w ramionach ukochanego

Jest czwartek 23. maja 2019 roku. Zimny, zimny maj. Jakbyśmy byli w Walii, Irlandii… soczyście zielono, deszczowo, wilgotno, mokre stopy w czerwonych sandałach, skaczę przez kałuże, lubię jak czasem woda wlewa mi się do buta… Mokotów

Moja ulubiona dzielnica, przytulnie, spokojnie, normalnie, wśród drzew

Jak dobrze, że mogę pisać- wylewać z siebie potoki słów, a może, jak dobrze, że wreszcie mogę pisać, pozwalać płynąć potokom słów…

Dom już nie dom

Gdzie teraz mieszkam?

Zagadkowe zdania, zagadkowy czas, czas wielkiej zmiany. Kocham Cię moj najdroższy. Ty, moje dzieci, rodzina i tych bardzo niewielu prawdziwych przyjaciół- prawdziwie życzliwych. Kocham Was i każdego inaczej.

Miłość która zawsze ze mną była teraz płynie do Ciebie ode mnie, płynie jak rzeka, jak deszcz. Mówisz mi, że uwielbiasz zapach deszczu, który dopiero spadł, tam u Ciebie, w Twoim kraju. Mówiłeś mi przedwczoraj I love you the most

And your sister? Thats different.

Mówiłeś I love you you know that right? I love you very very much

I love you too, my darling. Słowa z moich ust. Twoje wzruszenie

Mówiłeś, you are so good for me, you really care about me. Yes, I do care

Twoje wzruszenie, Twoje spojrzenie- Twoja naga dusza, moja miłość taka ogromna

Ja w Twoich ramionach, Mój policzek w Twoich ustach, nikt nigdy mnie tak nie przytulił, smakujesz mnie i przytulasz i zapadasz w lekki sen, słucham jak oddychasz, jesteś ze mną, jesteś tak blisko jak tylko to możliwe, troszkę we mnie, zbiory przecinające się

Wanna

Spotkanie nr 52? 56? S nadaje im kolejne numery. Jeżdżę vanem po Warszawie, rzeki samochodów, niekończące się nitki. Kiedy jadę do Ciebie albo z Tobą kocham splątane ulice miasta, uwielbiam to że jest tak duże, że nikt nas tam nie zna, nie spotka, że zawsze jesteśmy tylko ja i ty.