Odurzam się

Żeby nie czuć

Łzy pod powiekami

Smutna twarz

Zmienione rysy twarzy, brzydka, gruba, pokryta wypryskami, zadrapaniami, bliznami, przebarwieniami

Wydętych brzuch, opadnięte ramiona

Ściśnięte usta, zmarszczki

Szczypiąca rana po wewnętrznej stronie dolnej wargi, która nie chce się zagoić

Brudne stopy, suche pięty,

Najgorsze są krosty, szyja, plecy, cały dekolt, piersi, brzuch i twarz, cała twarz, wokół uszu, czoło, pod nosem, wokół ust, policzki, na lini szczęki. Jestem brzydka, rozdrapuję rany. Łzy kapią na moje policzki, ciepłe łzy, skąd one płyną, prosto z serca, z brzucha, z łona, z otwartych dłoni

Wciąż jesteś ze mną ukochany, wciąż tuż obok, wciąż cię słyszę i widzę,czuję- wszystko co przychodzi z tobą. Dzielą nas 104 kilometry

Szukam pracy, pracy nikt nie chce mi dać

Boże daj mi pracę tłumacza, codziennie, prawie każdego dnia, kilka godzin, będę zadowolona. Potrzebuję pracy i pieniędzy- niech płynie do mnie, przeze mnie.

Dzień mija a ja popełniam wszystkie głupstwa, żeby cierpieć mniej. Batony, delicje, kawa, cukier łyżkami, tłuste naleśniki, kaczka i ryż, jajko, grzanki, masło i keczup, herbata, woda, truskawki, mleko, śmietana, maliny i jedna czereśnia. Moja ciało cierpi, szukam ulgi ale ona nie przychodzi, nic nie smakuje, nic nie pociesza, nic nie kocha. Zostałam sama, smutna, moje ciało boli- bolą mięśnie, uda, łydki, ramiona, plecy, szyja. Świat widzę jakby za szybą, chowam się przed ludźmi, zamykam drzwi, udaję, że nas nie ma. Boże pomóż mi i moim dzieciom, pomóż też S. Niech wraca do mnie, do nas. Czekam na niego, jestem dla niego. Moje dzieci zależne ode mnie, Zosia bawi się z Natalią a Janek z Bartkiem- dziękuję. Mój dom, czy jeszcze mój? Moja kryjówka. Mój van, służy mi dzielnie. Potrzebujemy pieniędzy, nich płyną do nas, niech płyną. Zapraszam strumień pieniędzy, niech płynie przez ten dom, ten portfel… zasługujemy, dzieci zasługują a ja? A ja też

Teraz

Jestem tutaj

Przed twoimi drzwiami

Ty jesteś pod prysznicem

Słyszę wodę

Nikogo nie ma tylko my

Wspomnienia cudownych chwil ściskają mi serce

Dałeś mi wszystko o czym tylko mogłam marzyć, o czym marzyłam. Nie marzę więcej, więcej i lepiej już nie ma

Ty mi dałeś to wszystko, ot tak

A potem zabrałeś, tak po prostu

Wyrwałeś mi serce z piersi

Zaproponowałeś jakaś grę, której zasad nie znałam i nadal nie znam. Pomyślałam ze jeśli będę autentyczna to mam szansę, że wygramy. Moja prawda okazała się być serią tragicznych błędów, za które mnie karzesz i odchodzisz

Boję się

Czy to o to chodzi? Czy chodzi o strach? O co w tym chodzi? Gdzie ja jestem i co się ze mną dzieje?

Strach ściska mi gardło strach ściska mi brzuch boli brzuch oddycham

Strach przed odrzuceniem

Strach przed zostawieniem

Strach że ten kogo kocham totalnie, całkowicie, mnie nie chce i nigdy go już nie zobaczę, nigdy nie usłyszę, że okaże się tylko snem za którym będę całe życie tęsknić

Ta ważna data

Na krawędzi na ostrzu noża niezliczoną ilość razy znowu i znowu wciąż mocniej i mocniej nie mogę oddychać nie mogę żyć a żyję puk puk co jakiś czas ktoś puka do mnie przez bardzo grube szkło nikt nam nie może pomóc czy ktoś może pomóc dzieciom które tracą mamę? Pomóżcie dzieciom, ale ta pomoc będzie tylko na trochę i za mało. Dzieci potrzebują mnie a ja nie mam siebie umarłam umieram warstwa za warstwą pusto głucho nic nie ma wołam o pomoc jeszcze czasem ale nikt nie może mi pomóc jak pomóc?

Godzina

Siedziałam na twojej ławce równo przez godzinę w twoim pokoju ciemność otwarte okno próbujesz zasnąć jestem w tobie zakochana jesteśmy bardzo podobni ekstremalni kłamiemy chociaż ja jestem z tobą szczera jestem wierna ty mówisz ze to stek bzdur trochę kłamałem trochę niewierna? Masz moje serce jest twoje masz moje dłonie odjeżdżam chociaż chce tu zostać spać w vanie odjeżdżam bo dzieci chociaż nie chcę ale muszę co to oznacza? Kim jesteś kim jestem w jaką grę gramy przegrywam ty jesteś wspaniały a ja czasem bywam zaopiekuj się mną zaopiekuj się mną wtedy jestem najszczęśliwsza wtedy jestem źródłem wtedy kocham i daję otaczam opieką

Płaczące dziecko

Płacze maluszek siedzę na ławce wiatr porusza liśćmi- zaszumiało, maleństwo płacze boli moje serce swędzi stopa gryzą mnie komary a może to koty płaczą pieką mnie oczy zastygam bardzo zmęczona ciepło tam gdzie mnie uderzyłeś bolało ale chciałam więcej klęczałam przed tobą próbowałam cię dotknąć zapadam się tutaj na tej ławce nikogo nie ma czuję zapach niedopałków siedziałeś tu tak wiele razy milion razy rozmawialiśmy na tej ławce prawie o każdej porze moja mama się martwi mój brat raczej nie nikt się o mnie nie martwi nawet ja sama jestem opuszczona od zawsze sama ale wciąż żyję i próbuję chwycić się czyjejś dłoni, ramienia, nogawki, czasem na chwilę jestem w twoich ramionach a czyje są te ramiona? A kim jesteś ty? Czy bóg istnieje? Do kogo wciąż mówię w myślach? Zaszumiało piękny dźwięk piękna chwila poezja w gałęziach drzew zimno gorąco dnia zniknęło jakby nigdy nie było moje dzieci śpią moje dzieci zmartwione zasmucone zbyt dużo na ich barkach zbyt ciężko jesteś wariatką tak jestem stałam się dorosła a nie potrafię mówisz mi wiele złych slow mówisz ze mnie nienawidzisz ze mnie zabijesz ze muszę iść jesteś jak dzikie zwierzę jesteś olśniewająco piękny w tych płomieniach wciąż powtarzam że cię kocham tak teraz to widzę to ja jestem tym płaczącym dzieckiem którego nikt nie tuli którego nikt nie słyszy nikt nie podchodzi to ja jestem prawie umarła moje serce złamane moja dusza złamana próby ze je scalić paliliśmy marihuanę uwielbiam cię kim jestem ja? Nikt mnie nie kocha, tylko dzieci i nikt poza nimi. One się boją one są piękne i niewinne opuszczone odtrącone zagubione złamane samotne same dzielne zawiodłam was i wciąż was zawodzę zawiodłam wszystkich a najbardziej siebie samą wciąż to robię mówię, że nie potrafię inaczej z mojego ciała sączy się krew cała jestem w ranach moja twarz jest zmęczona a wczoraj był naprawdę dobry dzień ty i ja Szkola zakupy kostium kąpielowy we should buy you a watch why didnt you get this coustium? Siedzę tu i czekam na ciebie. Zimno przenika przez moj płaszcz kim jestem tak mocno potrafię czuć mocno kocham i mocno cierpię tęsknię pragnę już czas wracać do dzieci ale jestem bardzo zmęczona red bull Marlboro gold lm slim with the click będę palić będę pić kim jesteś stara kobieta old woman with three children zimno ale nie aż tak zimno Warszawa miasto przepięknych kobiet i dziewczyn jak to możliwe ze są tak piękne istoty wokół nas doskonale kształty doskonale w każdym calu wciąż na nie patrzymy wciąż chcemy patrzeć więcej i więcej chcę być jedną z nich czy to nigdy się nie uda? Siłownia? Skóra , wałowy? Zęby na pewno a moja dusza? To wszystko Za trudge nie daję rady. Zürich tam został nasz duch na kamieniach wśród łabędzi razem z tobą pocałunek przerwany przez wóz policyjny wciąż od nowa ból całkowitego odrzucenia wciąż ci kilka dni od kilku miesięcy wciąż od nowa odrzucenie odepchnięcie zostawienie płaczę sama nikogo nie ma zasypiam tutaj jedno oko zamknięte zagryzam zęby na języku twoje słowa naprawdę łamią mi setce wciąż od nowa od nowa dziesiątki setki razy tak bardzo boli tak bardzo jestem zupełnie sama i nic mnie tam nie czeka.